Stop Making Sense

Ciężkie wydaje mi się życie fundamentalisty, który koniecznie musi uzasadnić co stoi za ceną spółki na giełdzie.

I bynajmniej nie interesuje go ludzka chciwość oraz lęk przed utratą pieniędzy, tylko przepływy, zyski, straty, odpisy, wartości, związki zawodowe, prywatyzacje i tego typu rzeczy. Często się zastanawiam co taki fundamentalista sobie myśli, gdy ze spółki wypływa jakaś zaskakująca informacja. Myślę, że najczęściej nie jest to racjonalna analiza na chłodno (czyż wielu fundamentalistów nie uważa siebie za racjonalnych a rynki za efektywne), jak dana sytuacja może wpłynąć na wartość akcji, tylko raczej zachowanie ze znanego rysunku:

Niniejszy wpis zainspirowały dwa wydarzenia z ostatnich dni – publikacja wyników BRE oraz polityczna sieczka wokół potencjalnej prywatyzacji KGHM i Lotosu. Drugą z tych spraw w nieco innym kontekście zajął się już Jacek Tyszko. Ja tylko dopowiem, że nasi politycy od zawsze zachowują się jak małpy z brzytwą i nie mam złudzeń, że to ulegnie zmianie. Ale spróbujmy spojrzeć na te zdarzenia nieco z innej strony.
17 lipca szeroki rynek dowiedział się o stracie BRE i utworzonych przez ten bank rezerwach. Jak mogliśmy przeczytać z różnych materiałów prasowych – analitycy zostali zaskoczeni skalą. Na tejże sesji kurs akcji banku spadł 6,7% w stosunku do notowań z poprzedniego dnia, kończąc dzień na poziomie 160 PLN. Dziś, cztery dni później cena wynosi 186,80 PLN, czyli jest 16,75% wyżej. Czy rezerwy albo strata zniknęły? Raczej nie. Myślę, że mieliśmy do czynienia z klasyczną reakcją „nie wiadomo o co chodzi, więc sprzedajemy”.

Kolejna sprawa – KGHM. W trakcie sesji 22 lipca pojawia się sygnał o możliwej prywatyzacji – właściwie bez żadnych konkretów. W ciągu zaledwie kilku chwil kurs akcji KGHM spada z 80 PLN na 75 PLN (by za chwilę wrócić do 79 PLN). Akcje LOTOSU reagują mniej nerwowo (z 22,70 na 22,10). Tłumaczenia to właśnie obawy przed prywatyzacją. Swoją drogą dość ciekawe, bo właściwie „dyżurnym” tematem przy okazji KGHM jest temat nieodpowiedzialnego właściciela, jakim jest Skarb Państwa (choćby sprawa dywidendy), a tu nagle się okazuje, że to źle. Okazuje się na dość krótko, bo dziś – dzień później – KGHM kończy notowania na poziomie 81,20 PLN.
Przy okazji – ciekawy był styl w jakim spadał KGHM. Ponieważ to spółka z wielkimi obrotami, zdominowana przez instytucje, można domyślać, że podaż pochodziła z tej strony. Jakoś nikt nie utyskiwał nad rozemocjonowanymi i nieodpowiedzialnymi profesjonalistami, analogicznie do sytuacji sprzed roku, gdy oskarżano z wielu stron nieodpowiedzialnych indywidualnych za nakręcanie spirali spadków.

Tytuł tego wpisu pochodzi z piosenki Talking Heads (choć jej treść ma mało wspólnego z rynkami finansowymi) i przywołał je kilka tygodni temu Adam Stańczak w naszej prywatnej rozmowie o właśnie tym aspekcie rynku – próby znalezienia na siłę sensu we wszystkich zmianach cen akcji. Z tym, że nie sensu związanego z emocjami ludzi na tym rynku działających, tylko wyjaśniania na siłę wpływu codziennych informacji na zachowanie cen akcji.
Ale może to ma jakiś (inny) sens?

Oczywiście, technicy też nie są bez grzechu - http://blogi.bossa.pl/?p=696

6 odpowiedzi do “Stop Making Sense”
  1. 1

    [...] Po pierwsze, Pan Ryszard Ekiert celująco zdał egzamin z umiejętności powstrzymywania się od wyjaśniania każdych ruchów na rynku akcji konkretnymi wydarzeniami. Dlaczego ceny akcji wzrosły? Poprawiła się koniunktura giełdowa gdy rynek odreagowywał [...]

  2. 2
    pracownikkorporacji pisze:

    A ja, mając w pamięci słowa jednego z profesorów, że często aby zyskać należy zachować się odwrotnie do całego rynku tylko czekałam aż nastąpi większa wyprzedaż PKO BP po zawirowaniach z dywidendą i zawieszeniem prezesa. Szkoda, że tym razem jakiejś masowej ucieczki rynku z tej spółki nie było…
    Natomiast cały czas zadziwia mnie huśtawka na akcjach BPH – ruchy nie mające większego uzasadnienia we wiadomościach ze spółki (już trzykrotnie dzięki tym wahanion nastrojów udało mi się po ponad 25% na tych akcjach zarobić) – pewnie to kwestia mniejszej płynności, ale i tak mnie ta spółka zadziwia.

  3. 3
    Zdzichu pisze:

    Krótkoterminowe reakcje rynku zależą nie tyle od informacji w formie bezwzględnej ale względem oczekiwań. Na przykład Lotos i PKN nie spadały po informacjach o wynikach za I kwartał 2009 ale długo przed wynikami. Później rynek juz dyskontował poprawę wyników w II kwartale.

    Prawdą jest że niestety wielu dziennikarzy nie zna się na akcjach i rynkach których zachowania opisują. Dlatego szukają wyjaśnienia obecnych zmian cen jedynie w bieżących informacjach ze spółek.

  4. 4
    ChasityRICH pisze:

    The home loans suppose to be essential for guys, which would like to organize their business. In fact, it is comfortable to receive a student loan.

  5. 5

    złudzeń, że to ulegnie zmianie. Ale spróbujmy spojrzeć na te zdarzenia nieco z innej strony.
    17 lipca szeroki rynek dowiedział się o stracie BRE i utworzonych przez ten bank rezerwach. Jak mogliśmy przeczytać z różnych materiałów prasowych – analitycy zostali zaskoczeni skalą. Na tejże sesji kurs akcji banku spadł 6,7% w stosunku do notowań z poprzedniego dnia, kończąc dzień na poziomie 160 PLN. Dziś, cztery dni później cena wynosi 186,80 PLN, czyli jest 16,75% wyżej. Czy rezerwy albo strata zniknęły? Raczej nie. Myślę, że mieliśmy do czynienia z klasyczną reakcją „nie wiadomo o co chodzi, więc sprzedajemy”.buy http://www.watches-replica1.com

  6. 6

Trackbacks/Pingbacks

  1. » Timing i emocjonalne zaangażowanie w inwestowaniu Trystero: Niezależny blog finansowy - 25 lipca 2009

    [...] Po pierwsze, Pan Ryszard Ekiert celująco zdał egzamin z umiejętności powstrzymywania się od wyjaśniania każdych ruchów na rynku akcji konkretnymi wydarzeniami. Dlaczego ceny akcji wzrosły? Poprawiła się koniunktura giełdowa gdy rynek odreagowywał [...]

Skomentuj