Gdzie zniknęły moje miliony, czyli dysfunkcja procentu składanego.

Gdybyś przez dwadzieścia lat odkładał o miesiąc choćby 100 złotych, to już dziś miałbyś…”. I tu w zależności od podstawionej wielkości oprocentowania wychodzą kwoty, które czasem mogą przyprawić o ból głowy.

Jeśli dodatkowo pracujemy jako doradca finansowy, dobrze, by choć jedna symulacja pokazała łatwość osiągnięcia miliona złotych.

Dyscyplina, systematyczność i owe 100 złotych (czasem 250, czasem 500). To klucz do finansowego sukcesu.

Tym wdzięcznym tematem zajął się tym razem Maciek Samcik, a trzy lata wcześniej nie do końca radząc sobie z matematyką firma Open Finance

Oczywiście symulacje zawsze przygotowuje się w ten sposób, by uzyskane na końcu kwoty robiły wrażenie, ale te wejściowe nie były zbyt szokujące. Na początku 2010 roku nie jest specjalnie szokującą kwotą 100, a dla niektórych 500 złotych miesięcznie. Więc wygląda to dosyć wiarygodnie. A jednak……

W 2009 roku średnia pensja wyniosła (według danych GUS) 3102,96 złotych. Dziesięć lat wcześniej było to 1706 złotych, a w 1992 roku 293,5 złotego (po uwzględnieniu denominacji). Symboliczne 100 złotych nabiera odrobinę innego znaczenia.

Teraz czas na odrobinę wstrząsu. Spróbujmy zrobić symulację, jakiej nie przedstawi Wam, żaden agent.., przepraszam doradca finansowy. Zacznę z wysokiej półki, czyli od założenia. Przyjmijmy, że nasza inwestycja daje średniorocznie 16,6% od 1992 roku. Nie wierzycie? Taką właśnie średnioroczną (!) stopę zwrotu uzyskiwał najdłużej działający na naszym rynku fundusz inwestycyjny – Pioneer Zrównoważony. Spieszę od razu wyjaśnić, że nie jest to materiał o tym konkretnym funduszu. Ma on jednak najdłuższą na naszym rynku historię. Nie jest to również „agresywny” fundusz akcji, ani „powolny” obligacji. W sam raz, by wykorzystywać go w różnych symulacjach.

Naszą symulację przeprowadźmy jednak nieco inaczej. Wykorzystajmy w założeniach dane bardziej zbliżone do rzeczywistości, niż owe „wpłacaj regularnie 100 złotych”. Przyjmijmy dwie opcje. W jednej – inwestor raz do roku (na koniec) inwestuje całą jedną średnią pensję i kupuje jednostki funduszu (uwzględniam maksymalną prowizję pobieraną za nabycie, czyli 4,5%, nie wliczam promocji i faktu, że teraz można znaleźć sporo funduszy, które można nabywać ze znikomymi prowizjami). W drugiej opcji inwestor co miesiąc kupuje jednostki za 1/12 swojej miesięcznej pensji.

Symulację przeprowadźmy od 1992 roku. To już blisko dwadzieścia lat. W obu przypadkach przez ten czas inwestor kupiłby jednostki za sumę nieco większą niż 31 tysięcy złotych. Nasz symulowany inwestor często musiał zaciskać pasa, choć był na tyle zdyscyplinowany, by jednak tę niewielką w skali roku lub miesiąca sumę odkładać.

Diagram poniższy pokazuje wynik tej symulacji na przestrzeni lat. Na początku 2010 roku, przy wpłatach comiesięcznych inwestor zgromadził 46,1 tysiące  złotych, zaś wpłacając jednorazowo rocznie 43,2 tysiące złotych.

Pioneer Symulacja

Nie jestem do końca przekonany, czy w tej sytuacji myśl o wcześniejszej emeryturze mogłaby się pojawić w głowie naszego gracza. Zysk w stosunku do zainwestowanego kapitału wyniósł dla jednego 39% a dla drugiego 48,7%.

Gdzie się podziały owe miliony i setki procent? Gdzie podział się potencjalnie fantastyczny wynik ze średniorocznej stopy 16,6 procent? Och, to banalne. Wystarczyło przecież w 1992 roku, gdy fundusz startował wpłacić owe 31 tysięcy złotych. By dziś cieszyć się blisko pół milionem (dokładnie 464 tysiące).

Tylko skąd w 1992 roku można było wziąć ponad stukrotność miesięcznej pensji?

Banał jakim jest inflacja, w takiej sytuacji możemy pominąć.

To nie jest tekst o tym, by nie oszczędzać lub nie inwestować. To tekst, który ma na celu zweryfikowanie różnych mitów i „pseudosymulacji”, dotyczących łatwości zarobienia kolosalnych pieniędzy w długim terminie, bez wysiłku.

***

Wcześniej o procencie składanym

***

Pytanie konkursowe:

Richard Feynman sugerował zmianę zwrotu “liczby astronomiczne”. Na jaki?

Odpowiedzi prosimy przysyłać na adres makler@bossa.pl

18 odpowiedzi do “Gdzie zniknęły moje miliony, czyli dysfunkcja procentu składanego.”
  1. 1
    btx pisze:

    W pełni się zgadzam z tekstem jako matematyk z wykształcenia a pracujący jako analityk od 3 lat. Horda „pseudodoradców” z ledwie maturą lub w najlepszym razie po filologiach nie ma pojęcia co to ekonomia. 90% tych ludzi jest zaślepiona prowizjami, premiami i chodzi o obdarcie naiwnych owieczek. Rynek jest zaśmiecony naganiaczami z nieśmiertelnymi wykładniczo (!) rosnącymi słupkami kapitału w prezentacjach Power Point. Nie ma szans na zbicie milionów – i tak zeżre to inflacja. Nie da się pomnażać kapitału średnio 8-10% rocznie bez przerwy.
    To samo dotyczy równie krzykliwej hordy naganiaczy sponsorowanych przez deweloperów: o ile to mieszkania miały jeszcze zdrożeć? a pyskate hieny z TFI 3-4 lata temu? Ile ludzi zostało wpuszczonych w kredyty na 30 lat? Tłum poprzepłacał dwukrotnie za wybrakowane klitki – podziękujcie „doraccom” i „agentom” od nieruchomości. Oni swoje apanaże skasowali, cel osiągnięto, obywatela wydojono.
    Ja wiem gdzie tkwi problem. Zwykły obywatel jest matematycznym ignorantem dlatego można go kosić na wielkie pieniądze. Z drugiej strony nie ma regulacji tego dzikiego rynku pseudodoradców, akwizytorów itp. hien – nikt nie ponosi odpowiedzialności za manipulację! W szerszej skali hipergangsterstwo jest obecnie uprawiane przez nietykalnych banksterów z Goldman Sachs i JP Morgan przy walnym poparciu ich pionka Bena Bernanke. Tam odchodzą przewały na miliardy dolców. Wszystko to dowodzi zepsucia dzisiejszego świata finansowego któremu bliżej do gangsterskiego półświatka. Dlatego zakończę tę wypowiedź oceną, że wskutek wypaczeń inspirowanych przez pijawki finansjery od samej góry po sam dół (od banków centralnych po pseudodoradców) globalny system finansowy skazany jest na upadek. Wyrok z 2008 roku odroczono drukiem pustego pieniądza ale już nie na długo. Wielki Kryzys z 1929 r. to małe piwo w porównaniu z tym co się zaczęło w 2007 i będzie trwać dobrą dekadę.
    Pozdrawiam, B.

  2. 2
    Darek pisze:

    To jest stronnicze przedstawienie, są na rynku finansowym instrumenty nawet na rynku funduszy inwestycyjnych które chronią kapitał wniesiony i zyski wypracowane na podstawie procentu składanego.Druga sprawa rynek finansowy jest dynamiczny, bessa jest sprawą wręcz cykliczną uważam więc że jest wywołana po to by pobudzić gospodarkę światową.Po trzecie chęć zysku, zaślepia wielu inwestorów i nie szukają rozwiązań bezpiecznych w sensie ucieczki z kapitałem w trakcie głębokiej bessy tylko że to tego jest potrzeby doświadczony doradca -przepraszam agent który jest rozliczany dodatkową premią od aktywów klienta za dany rok w tedy zrobi wszystko żeby klient nie stracił. Więc nie ma co się podpalać że fundusze są złe, trzeba zadać sobie pytanie po co je nabyłem i jak mogę w nie ingerować gdy idzie bessa nawet długotrwała.

  3. 3
    lonegunman pisze:

    Zgadzam sie, ze dojscie do miliona dla wiekszosci ciulaczy jest niemozliwe, ale nie z powodu dysfunkcji procentu składanego lecz dysfunkcji systemu funduszu inwestycyjnych oraz zwyklego braku konsekwencji. Średniorocznie w dlugiej perspektywie mozemy uzyskac zwrot na poziomie 8-9 % ( znane dane ze 100 lat z rynku amerykanskiego) – oczywiscie przy minimalizacji kosztow zarzadzania. Jedynym wehikulem to umozliwiajacym dla przecietnego Kowalskiego musialby byc tani ETF i to oparty o indeks szerokiego rynku (a nie WIG20). Wplaty oczywiscie powinny byc powiekszane o inflacje, a nie wskaznik wzrostu plac (podejrzewam, ze wysoka inflacja z poczatku lat 90-tych i nastepujacy wowczas spadek realnej sily nabywczej moga troche falszowac Pana wyliczenia).
    Rytualne narzekanie na zlodziejska finansjere ma oczywiscie swoje podstawy, ale jak bez pomocy tych pijawek potrafilibysmy odroznic glupcow od ludzi madrych?

  4. 4
    hannibal pisze:

    to tylko pół-prawda…..wystarczy powierzyć lub samemu inwestować pieniądze na rynku forex i tu procent składany działa jak najbardziej…..powiedzmy że miesięczna stopa zwrotu jest tylko 5% co jest żenująco mało jak na taką usługę i kwota początkowa 1000$…..po 20 latach mamy ponad 120 000 000 $….dlatego tak naprawde wystarczy kilka lat żeby zostać rentierem

  5. 5
    lonegunman pisze:

    wybacz, ale musze to zrobic: hahahahahahahaha! Forex walutowy działa dokładnie tak jak ruletka, wygrywa przede wszystkim kasyno. Giełda jest gra o sumie dodatniej. Spekulacja walutowa gra o sumie ujemnej. Tak samo mozesz zarobic 120 mln dolarów grając na czarne/czerwone na ruletce (pomijam sprawe lewara).

  6. 6
    hannibal pisze:

    hmmmm….jak ktoś się uprze to może modlić się o zysk na funduszach i innych badziewiach…..jak ktoś sobie ze strachu ułoży w główce że na forex NIKT nie zarabia to bedzie tak myślał do końca swojego biednego doradczego życia…..skoro procent składany to bujda a forex to ruletka to dlaczego mój kolega w 5 mies zarobił dla mnie 600%…..no dlaczego ?
    śmieje się ten kto ostatni się śmieje….hahahhaa;)

  7. 7
    gzalewski pisze:

    gratuluje kolegi.
    Ostrzegalbym jednak, by zbyt wielu Was sie nie zbierało, bo jak bedzie Was za duzo, to za 10 lat bedziecie mieli wiecej niż wynosi PKB świata

  8. 8
    hannibal pisze:

    jest taka reklama a w niej stwierdzenie-”zazdrość…..straszna rzecz” :) )))

  9. 9
    gzalewski pisze:

    ja bym to nazwal logiką.
    Ale niech bedzie, ze zazdrosc

  10. 10
    janekh pisze:

    Witam,

    Chyba sie pan zaplątał panie Grzegorzu w tej swojej analizie procentu skladanego.
    Muszę sie z panem nie zgodzić ponieważ magia procentu skladanego działa pod warunkiem ze bedziemy zarabiać na inwestycjach np. 10% rok w rok + kapitalizacja odsetek aż dojdziemy do naszego miliona; inną sprawą jest to czy jest to łatwe do zrealizowania?

  11. 11
    zizu pisze:

    Richard Feynman – fizyk zaproponował, aby liczby astronomiczne (astronomical numbers) nalezy zamienić na liczczy ekonomiczne (economical numbers), gdyż odległości w galaktykach i odwrotność promienia atomu wodoru nijak się mają do deficytów budżetów państw.

    Byłem kiedyś na szkoleniu firmy zajmującej się inwestowaniem. Od razu zauważyłem, że obiecują oni gruszki na wierzbie – procent składany, który powinien dać tysiące procent w skali kilkudziesięciu lat. Spytałem udając laika, czy inflacja aby też nie podlega tym samym prawom procentu składanego, i czy np. tąpnięcie funduszy w dół na samym początku inwestycji nie spowoduje czasem znaczącej zmiany w wyniku końcowym (w teorii chaosu nazywa się to wrażliwością na warunki początkowe, ale tutaj niezupełnie ściśle pasuje). Ja sam napisałem kilka programów symulujących zachowanie inwestycji w dłuższym okresie czasu (z wykształcenia jestem fizykiem) i wiem, że inflacja też systematycznie pomniejsza realną wartość inwestycji, oraz nieprzewidziane ruchy negatywne naszej inwestycji (zwłaszcza w początkowej fazie) mogą wynik pomniejszyć znacząco (nawet o jedno zero).

  12. 12
    zizu pisze:

    odpowiadając na post lonegunman:

    Dojście do milionów dla większej ilości ciułaczy nie jest możliwe, nie dlatego, że jest ono matematycznie niemożliwe – bo jest. Ale dlatego, że jest ono logicznie i ekonomicznie niemożliwe. Po prostu mając samych milionerów nikt nie byłby w stanie na tych milionerów pracować, wywołałoby to natychmiastowy skok cen usług i towarów, bo nikt będąc milionerem nie chciałby pracować za grosze – hiperinflacja i każdy milioner – sprzątaczka, czy prezes musieliby znowu w nowej rzeczywistości zarabiać – sprzątaczka miliony, a prezes miliardy, aby wszystko wróciło do normy.

  13. 13
    gzalewski pisze:

    Jesli odrobine pomoże rozpoznanie, gdzie jest „myk” to odelse do starego tekstu, choć napisał to już zizu:

    http://blogi.bossa.pl/2007/03/26/imperium-logiki/

  14. 14
    zizu pisze:

    Do Grzegorz Zalewski

    Uważam, że WSZYSTKIE obliczenia na danych z przeszłości są lekko naciągane, porównując twoje dwa wykresy bardzo wiele (WSZYSTKO (???)) zależy od punktów w których dokonujesz wpłaty pieniędzy (rocznie). Spróbuj przesunąć w swoich kalkulacjach dzień wpłaty (roczny) nie na 1 stycznia, ale na np. 2 kwietnia, potem spróbuj inne daty. Gwarantuję zupełnie inne wyniki.
    Jeśli chcesz mogę przedstawić temat „Zależność iteracji funkcji Sinus, lub x^2+c od punktu początkowego” dla wybranych wartości początkowych – bardzo ciekawe i wbrew pozorom bardzo połączone z tematem. Zależność od warunków początkowych jest ogromna. Mając 100zł w latach dziewięćdziesiątych równie dobrze można mieć teraz 10.000, co i 50 zł. Największe rozbieżności zapadają w pierwszych latach inwestycji, jeśli po 5 latach wartość inwestycji spadnie o połowę musisz zarobić 100% aby wyjść na zero, jeśli w pierwszych pięciu latach wykonasz chociażby 10%, to procent składany raczej nie wyrzuci cię z rynku i możesz pozwolić sobie na większe ryzyko, ciągle nie ryzykując „wyjścia na minus”.

  15. 15
    gzalewski pisze:

    „Spróbuj przesunąć w swoich kalkulacjach dzień wpłaty (roczny) nie na 1 stycznia, ale na np. 2 kwietnia, potem spróbuj inne daty. Gwarantuję zupełnie inne wyniki.”

    No tu nie ma co gwarantowac to prosta matma. Ale ja jestem przekonany, ze roznice beda niewielkie.

  16. 16
    Łukasz Santi pisze:

    Witam,

    Kilka miesięcy temu był u mnie „doradca finansowy”, twierdził, że reprezentuje firmę, która zajmuje się : budową, pomnażaniem i zabezpieczeniem kapitału w oparciu o produkty jakie oferuje rynek finansowy. Na pierwszym spotkaniu zrobił mi „analizę finansową” a na drugim polecił kilka produktów, żeby zrealizować moje cele finansowe. Między innymi polecił produkt firmy Compensa o nazwie SuperFundusz Indywidualne ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Mam 29 lat, zdaniem doradcy odkładając 100 PLN miesięcznie (inwestując w to rozwiązanie) w momencie gdy osiągnę wiek emerytalny uzbieram kwotę która, pozwoli mi cieszyć się przez 20 lat prywatną emeryturą w wysokości około 2000 PLN miesięcznie. Doradca zapewniał, że co roku będzie się ze mną spotykał i badał moją aktualną sytuację finansową w razie potrzeby będzie dokonywał zmian co jakiś czas żeby moje pieniądze były bezpieczne i zarabiały. Zaufałem doradcy i przystąpiłem do tego programu. Później znalazłem ten blog. Powiedzcie proszę czy źle zrobiłem, że zaufałem temu człowiekowi ? Rzeczywiście taki rodzaj oszczędzania jest błędny ? Na swoje wyjdzie tylko „doradca” i firma Compensa ?

  17. 17
    gzalewski pisze:

    @ Łukasz Santi
    O programie Compensy znajdziesz mnóstwo opinii za i przeciw na wielu forach. Decyzje musisz podjać sam.
    Ale logiczne myślenie też warto włączyć.
    Przede wszystkim wierzysz, ze Twoj doradca bedzie przez 20 lat pracował w tym samym miejscu?
    Po drugie, jesli przyjalbys ze Twoje pieniadze rosłyby 10% rocznie (fenomenalny wynik), to uskladałbyś kapitał rzędu 72,5 tys. zł.
    Zakładając, ze on nadal pracje, a Ty wyjmujesz owe 2000 złotych juz po 43 miesiącach miałbyś 0 zł.
    Przy czym zwróć uwage, ze nie piszę nic o inflacji (czyli przyszłej wartosci 72 tys zł), kosztach (w przypadku ubezpieczycieli są horrendalne) i o realnosci osiągania 10% rocznie przez 20 lat.

  18. 18

    Gdzie się podziały owe miliony i setki procent? Gdzie podział się potencjalnie fantastyczny wynik ze średniorocznej stopy 16,6 procent? Och, to banalne. Wystarczyło przecież w 1992 roku, gdy fundusz startował wpłacić owe 31 tysięcy złotych. By dziś cieszyć się blisko pół milionem (dokładnie 464 tysiące).

Skomentuj